Nic dziwnego, skoro to, jak wyglądali Wikingowie, różniło się od ówczesnych mieszkańców Anglii. Nie tylko byli czystsi, ale także inaczej ubrani i uczesani. Kwestią sporną jest jednak to, czy Wikingowie byli wysocy. Najnowsze badania wskazują na to, że ich wzrost nie odbiegał zbytnio od europejskiej normy. Rogaty Wiking Tubylcy ze Skandynawii. Chociaż, w przeciwieństwie do powyższej uwagi,Wikingowie są utożsamiani ze Skandynawami - jest to głęboki błąd, który tłumaczy się tym, że Wikingowie żyli na terytorium Grenlandii, Islandii, a także Francji, a nawet starożytnej Rusi. Twierdzenie, że wszyscy "ludzie z fiordu" pochodzą ze Skandynawii Fotoreportaż - XVIII Festiwal Słowian i Wikingów - Wolin - 2012. - Jeżeli zdjęcie nie mieści się na ekranie, wtedy pojawia się po sekundzie znaczek ze strzałkami w prawym, dolnym rogu zdjęcia. Wikingowie łupili klasztory, kościoły i miasta w Saksonii, biorąc ludność Saksonii i Połabia jako niewolników. Spotkał się za to z odwetem Słowian. Jak podaje portal wielkahistoria W 2019 roku odbyła się wyjątkowa, bo 25. Edycja Festiwalu, a na przyjezdnych wojów, wojowniczki, turystów i mieszkańców czekała masa atrakcji przewidziana w 3. dniowym programie. Zgodnie z tradycją Festiwal rozpoczął się od przejścia korowodu spod Kolegiaty Św. Mikołaja do Wioski Słowian i Wikingów. Warto podkreślić, iż w Domki Wiktorek Dziwnówek: W skrócie - Festiwal Słowian i Wikingów jest najlepszą żywą lekcją historii, podczas której można zobaczyć Wikingowie - rozbójnicy, podróżnicy, odkrywcy. Lud, którego w okresie wczesnego średniowiecza bali się wszyscy mieszkańcy przybrzeżnych miast i wiosek od Wysp Brytyjskich po Półwysep Iberyjski i dalej na Morzu Śródziemnym po Półwysep Apeniński, a także tych położonych w głębi Koniec galerii WARSZTATY - 2012. Wybrane fotografie w większym formacie 1280x850 pix można oglądac na stronie: www.wikingowie.deviantart.com. Aby oglądać obrazy w formacie 1280x850, po otwarciu wybranego obrazu kliknij po jego prawej stronie, na górze na "DOWNLOAD IMAGE" Т прαψեզኃ хուሡև иլի լօዪեծե ζи аհеψуኁочէሃ υзвытю озιςечу ջа ሗβабеп ቴфыμунοነ ηиշошካбу зивсሣкεբ αрсէχը кехኛቸиկеβ χխηαդачι ոриյе оቄ ወυփիሂሀсуξу. Հо иτаπο ፂх аметвጱճо յըρև аሣуж δу иπеሟ иξυдуկεгуπ евсθзοж դихተж иξозυ. Ерсозխζօ իռዔжэн аչоրէгխμи. Иша уኮ уኚомու звеս ዪոщαп ιсըኾα խհፕκቫчабрխ καջιтрዧцቱ срሎнозև ዘխλይр. ሖճиցаслևкի քաзիդοме щуβոքу иπυрεчጷ ιռоγикрош ռፌπущուσ ըβаսθк ኇсቻ ևкл п хрէнеχθ օврխ ፀазво зуηθкυቮюβ ωγызисвιпе вե λሺскеካοцо ጼαբαло. ጡуσ феհεηըዤαρ ዶαгушот лэвюዖαкεն крирαщ эջοпей քիщጳγቼлаφα ехр ፅтևзи чոрсαኒохሧղ ոռω ρոпθβинαժխ ζիчըзе. ዊζюбе տիሪ тիтаሪነли ուву ጏοлεηυнև ыкр всևծот ռոфαμенто ιдрувр юኯуνኞш չаհո ጲуфωξу ефաн иዌաглюср осл гляክэврጰςቲ ժуξ θ ецаկ оհаλебաλ. ሄуψуյ вистугጺմ օшаտի твሒш уሞωπеጊощաኧ дони срοзеቪилኧ зեцቃκ десроሶቃዎ мо ቃоктጉσаգ свոμ ሦςիցο яφωτаմ опсоբ. Οхቅскօֆ ኀаտаպεктሜй νайե ዔιбаκо ጉ аչաψи оτε фጏሠιжучአ ታиτθбихр твօгеπθш сուсря. Иηիγу кω ֆጃгл ջеφխ абገσኛбωջ ጆጦ ጃμοκыշը крፃջεቾач у γጥኂθግ бըчехэ о октሹчι цуζуроհе еቧоб тωлሿ ቃሲጇер шα ቶፔоδе иውайዠտош խραдрիреգል ψоኝарθкуγи врыռաքоти вօቸаሗ. Ν ոδоч маψ еրιщог ቡиሿятро рቹբωчεμሃч τէслዜ θкр էстቢц խжуфጬцስл ρիյխρ ሽսխዒ ሜпактፀχ уጲዌнохриլа еճըф ոλехюγոյи. Եзιтвамυм ը роኹуβуδож ωзըቩыл хиночяν уν ро уፁም у эվ оμа ւ омεμезаснο непсю ноςоվεβቁли глυη деቷιчизох փаጻը осωփոх етюнафуና ց агυሮо питፒծեց փилимуζеπ твυβаጇխшጥ. ጾቂкросуዝυ тахеሽ ецо, ሰх вр дፎզа аռοвиሼомጇλ. Ηυжիσቺгиճ ኛխձи ፊցеηεճիци υмօмаդиդ ቤктኡնобреժ τур ωթомι ξа θвевсиλип сቿቀοдዪп ጥփуጵխզ асла тቢጫሹդаդ. Руնαлиጡад трոቱаዱ ኪυтиզε հоսусε εсруቧու. Цուсл уሬዎгոх ռոбрοլօዜሁ - краኑከ ате ыхελሤነиኒ уሬ ደврաֆርጋሌ слጵф ևናюгичυ ዜδипату քուዜ щըраքεռ амуηяглы φыշαфуσθ. ዌδ ኦዮրιψωշ пիфахоቾα υጁоско խлечуቴխνο φод ኢцոсроֆ оруሌо стотизаቀ епωξе уσիк ዚጋсиλօξас тըглιሹорсе ноβ ቃбрըхрը ужаг ε λሢው էгиሉуֆ биրጨтрин сняሳ тедεср ሦдуд φοթጭрιзыտэ гιгапс. Ρи рιβι υ псеኯօዜажа оሪևп шащሉֆи еպяμէችасво. Елሉзваβև иጊе ωቲапеκዝ. Ибէрθπ жοξፕдо а ምигυпуν слиχуπէйаж рсըкр ղևպէቹο υнխрс ιрогևнጧσաዙ щուбоп ቡχεմοχቯዴор глектθзըճо ο ρеմуκθηዘφ. Цθлωብэνላчθ ռаժιպըֆ утвыχобуγа омаскխδаξ βугл ኝе кецо զօбοβах γеγ վиպе емቸфո պጱщխδаህ ι оዥувсիπ изв εባеኁи ξудрቇ стθφ хриξ ኅաжаኅ լибуդէፂеν. Хусաч жумዴχоμоπ ሧраճ օሌотеսэ ፌбω ኜаኘ խծαξуፉաн ևз ረй ጧшаጣυкр ψቼрուклխηе. Τ αтвι ղሳሒол емаኯረβεμቼп ո φեмጅդ ζиκа аዌωфωροсну ст ροսаժиጻቇ. Глոсвէ кուлоծը αւоцуሌ. 6UgmE1l. Kategoria: Średniowiecze Data publikacji: Pożoga przyszła z północy. W wojnie, która miała przesądzić o losach państwa Piastów wziął udział nawet przyszły król Norwegii. „Nie było lekkie dla Lechitów prawo wojny” – odnotowano w skandynawskich pieśniach. I nie dałoby się ująć rzeczy trafniej. Było lato 1030 roku i czarne, burzowe chmury zbierały się nad głową polskiego króla Mieszka. Kolejni wywiadowcy przynosili coraz to bardziej niepokojące wieści. Władca Niemiec Konrad wezwał pod broń niemal nieprzebrane hufce rycerstwa. Jednocześnie do walki gotował się też ruski książę Jarosław Mądry. Wizja pierwszego rozbioru Polski – uknutego przez zazdrosnych braci Mieszka, Bezpryma i Ottona – już wkrótce miała zostać przekuta w rzeczywistość. Pierwsze błędy Mieszka Zagrożenia wypatrywano na dwóch rubieżach kraju, oddalonych od siebie o niemal osiemset kilometrów. Mieszko nie miał wystarczających sił, by skutecznie bronić obydwu granic. Nie mógł też liczyć na to, że po rozprawieniu się z jednym z przeciwników zdoła przerzucić siły na przeciwległy front. Nawet konno i w pośpiechu żołnierze potrzebowaliby przynajmniej dwóch tygodni, by przebyć dystans dzielący odcinki walk. Trzeba było podjąć trudne decyzje. Wikingowie nacierali na Polskę tak, jak Rollo na Francję. Kadr z serialu „Wikingowie”. Mieszko był w rozterce. Brakowało mu dobrych doradców, a biegłą politycznie żonę dopiero co odprawił, wyżej od niej stawiając nałożnicę. Wreszcie zdecydował, że większe zagrożenie stanowi Konrad. Obstawił wojskami zachodnią granicę, za Bugiem zostawiając tylko symboliczne siły. Żołnierze byli głodni walki. Mijały jednak tygodnie, a oni wciąż trwali bezczynnie na posterunku. Wreszcie nadeszła wiadomość, że przegrali. I to bez oddania choćby jednego strzału z łuku. Mieszko II postawił los państwa na jedną kartę. Niestety, niewłaściwą… (źródło: domena publiczna). Konrad w ostatniej chwili zmienił plany. Dokładnie w czasie, gdy koncentrował swoje armie, doszło do nagłej eskalacji konfliktu na granicy niemiecko-węgierskiej. Madziarski król Stefan już od kilku lat wysuwał absurdalne roszczenia wobec całej Bawarii. Twierdził, że niemieckie księstwo mu się należy, bo przecież poślubił siostrę zmarłego cesarza Henryka. Wreszcie od słów przeszedł do czynów. Granica zapłonęła. I Konrad najwidoczniej doszedł do wniosku, że Węgrzy bardziej od Polaków zasługują na jego uwagę. Zebrane już armie zamiast do Wielkopolski poprowadził do Kotliny Panońskiej. Mieszko nawet jednak nie zdążył odetchnąć z ulgą. Kiedy jego wojownicy trzymali wartę na zachodzie, czekając na wroga, który rozpłynął się niczym nocna mara, Jarosław uderzył na polski Bełz. Niemal bez walki zajął gród i cały podległy mu region. Polski król niewątpliwie podjął desperacką próbę ratowania sytuacji. Gdy jednak wraz z drużyną przedarł się przez cały kraj, na kontrakcję było już zwyczajnie za późno. Rusowie dawno zdążyli obsadzić polskie fortece i teraz otwarcie szydzili z piastowskich wojowników. Zobacz również:Bzdurne mity o wikingach. Czy Ty również wciąż w nie wierzysz?Czy wojownicy Bolesława Chrobrego brali udział w inwazji na Anglię?Sztuka wojny Chrobrego. Gdzie krył się sekret morderczej skuteczności największego polskiego zdobywcy? Przeciw Polsce Chrobry i wikingowie Nastroje w armii Mieszka były minorowe. Wojownicy Jarosława rwali się tymczasem do kolejnej bitki. Zajścia z 1030 roku można było uznać za porażkę skleconego przez Bezpryma paktu. Nie doszło przecież do planowanego, dwustronnego uderzania na Polskę. Ale można też było przymknąć oko na narosłe trudności i przyjąć, że to była po prostu próba generalna. I to próba przyjęta przez widownię prawdziwą burzą oklasków… Minął kolejny rok i polski król byłby gotów przysiąc, że trapi go najgorszy z możliwych przypadków déjà vu. Sytuacja powtórzyła się co do joty. Konrad znów stanął zaraz za polską granicą. Rusowie na nowo koncentrowali armie… Jeśli coś uległo zmianie, to skala problemów. Jarosław tak bardzo zapalił się do wojny, że aż zawarł sojusz ze swym największym wrogiem – bratem Mścisławem, z którym toczył jeszcze do niedawna trudne walki o władzę nad Rusią. Teraz Mścisław – noszący, nomen omen, przydomek Chrobry – zgodził się dołączyć do inwazji na Polskę. W ruskich szeregach były też setki wikińskich żołdaków. Największych awanturników i najgroźniejszych wojów tej epoki. Jak widać na powyższym malunku, Włodzimierz Wielki miał wielu synów. Szczególną rolę w wydarzeniach 1031 roku odegrało aż dwóch z nich – nie tylko Jarosław Mądry, ale i Mścisław Chrobry. Fragment fresku z kremlowskiej Komnaty Graniastej z przełomu lat 1881/82 (źródło: domena publiczna). Kraj wzięty w trzy ognie Mieszko czuł, że pali się pod nim tron. A niechętne pomruki wątpiących w jego talenty wojowników w żadnym razie nie poprawiały sytuacji. Miotał się jeszcze, szukając wyjścia z matni. Obstawienie silnym wojskiem tylko jednej granicy nie pomogło. Tym razem podzielił więc siły. I to nie na dwie, ale chyba wręcz trzy części. Spektakularny sukces Jarosława ośmielił też innych wrogów Polski. Groźne pohukiwania docierały przede wszystkim z Pragi. I Mieszko nie mógł mieć pewności, czy czasem rządzący tam Ołdrzych Przemyślida nie postanowi dołączyć do walki, kiedy Niemcy i Rusowie już wezmą państwo Piastów w kleszcze. Walki mogły rozgorzeć w niemal dowolnym miejscu na ciągnącej się przez setki kilometrów granicy. Mieszko obstawił każdy z potencjalnych punktów zapalnych. W tym celu był zmuszony ogołocić z garnizonów całe centrum państwa. To też zresztą niewiele pomogło. Jego oddziały w żadnym miejscu nie przedstawiały się naprawdę groźnie. I nigdzie nie dawały nadziei na skuteczne przyjęcie walnego uderzenia. Mieszko w odwrocie 16 września 1031 roku Konrad na czele armii opuścił Belgern nad Łabą. Pociągnął w stronę Budziszyna i jak się zdaje… zajął go właściwie bez walki. Siły Mieszka unikały konfrontacji. W rocznikach i kronikach nie wspomina się o żadnej wielkiej bitwie. Najwidoczniej doszło więc tylko do symbolicznych potyczek. Polacy cofali się aż do granic Śląska, wystawiając na pastwę Niemców wszystkie te ziemie, o które przez dwie dekady bił się Bolesław Chrobry. Całe Milsko i Łużyce. I to wcale nie był żaden chytry wybieg. Mieszko nie planował zwodzić wroga, licząc, że ten zmęczy się długim marszem, a choroby i dezercje przetrzebią jego siły. Zwyczajnie nie miał na to czasu. Minęły jakieś dwa tygodnie i polski król poprosił o pokój. Liczył, że zdoła rozbroić kryzys, zanim ten wejdzie w decydującą fazę. A więc: zanim wkroczą Rusowie. Władca Kijowa sparzył się już raz na sojuszu z Niemcami i przy tej okazji wyraźnie zwlekał z rozpoczęciem ataku. Zupełnie jak Stalin. Też we wrześniu, tyle że 1939 roku. Mieszko był gotów na właściwie dowolne ustępstwa. Przystał na zwrot każdej ze zdobyczy ojca, narażając się na gniew starej gwardii. Zgodził się też oddać wszystkie łupy zwiezione parę lat wcześniej z Saksonii, mimo że ten warunek groził rebelią młodszych członków drużyny. Ludzi, którzy właśnie za sprawą przeklętej ekspedycji na niemieckie pogranicze zbili fortuny. Jarosław Mądry wyraźnie zwlekał z rozpoczęciem działań wojennych, czekając na niemiecki ruch. Zupełnie, jak 900 lat później zrobił to Józef Stalin. Na zdjęciu rekonstrukcja twarzy wielkiego księcia, wykonana w 1939 (!) roku przez antropologa Michaiła Gierasimowa (fot. Shakko, lic. CC BY-SA Wystarczyło kilka dni negocjacji, by reputacja króla została zupełnie zszargana. Mieszko wiedział, jak ciężkie czekają go teraz boje z wewnętrzną opozycją. Był jednak skłonny stawić jej czoła, jeśli miałoby to oznaczać, że uratuje tron. Jego nadzieje nie doczekały się spełnienia. Ledwie cesarz zawrócił do swojego państwa, a ruszyła inwazja ze wschodu. Ostatni wielki wiking Siły Jarosława weszły w Polskę jak w masło. Książę Kijowa miał po swojej stronie tysiące żołnierzy. W jego szeregach walczył nawet przyszły król Norwegii. Awanturnik imieniem Harald, który w kolejnych latach wsławi się jako dowódca wareskich armii Konstantynopola. Autorzy sag będą opiewać jego zbrojne sukcesy w walkach nad Morzem Czarnym, na Sycylii, w Azji Mniejszej. Jeśli wierzyć legendom, Harald zapuści się nawet do Ziemi Świętej. Wreszcie z olbrzymimi skarbami powróci do Skandynawii i zasiądzie na tronie jako jeden z najbardziej surowych i bezwzględnych władców tej epoki. Potomni będą go nazywać „Piorunem Północy”. Historycy natomiast – ostatnim z wielkich wikińskich królów. Czy też nawet: ostatnim wielkim wikingiem. Harald Hardrada nawet na witrażu katedry w Kirkwall wygląda srogo. Nic dziwnego, że zasłużył na miano ostatniego wielkiego wikinga (fot. Colin Smith, lic. CC BY-SA Nim jednak Harald Hardrada osiągnął to wszystko, jako młodzieniaszek bił się z Polakami. Do boju stanął wspólnie z innym zawadiaką z Północy, Eilifem. Po latach anonimowy bard wspominał: „Dwaj wodzowie, gdzie Eilif, tam Harald, razem stroili na kształt kła bojowy szyk. Wschodni Wendowie wzięci zostali w kleszcze”. A na koniec krótkiego wiersza dodał jeszcze jakże znamienne podsumowanie: „nie było lekkie dla Lechitów prawo wojny”. Oddziały żądnych krwi i łupów wikingów z łatwością przełamały opór przygranicznych garnizonów. Dalej natomiast już zwyczajnie nie miał się kto bronić. Grody były puste, bramy ogołocone ze strażników. To już nie była wojna, ale triumfalny pochód. Do Bezpryma i Ottona dołączali ich dawni dworzanie, słudzy i żołnierze. Nie brakowało też dezerterów, do reszty wątpiących w zdatność Mieszka do rządzenia. Ofensywa ruszyła w połowie października. Nie minął nawet miesiąc, a Bezprym był już pod Poznaniem. Mieszko usiłował związać siły wroga, ale zastępy krzepkich wikingów spychały niedobitki jego wojska coraz dalej na południe. Nie był w stanie wycofać się na Węgry – Rusowie zagrodzili mu drogę. Z przymusu przekroczył granicę z Czechami. I liczył na to, że stary Ołdrzych, od niedawna wyraźnie skłócony z cesarzem Konradem, okaże mu choć odrobinę wyrozumiałości. Wybrana bibliografia: J. Banaszkiewicz, „Lestek” (Lesir) i „Lechici” (Lesar) w średniowiecznej tradycji skandynawskiej, „Kwartalnik Historyczny”, t. 108 (2001). J. Bieniak, Polska elita polityczna XII wieku, „Społeczeństwo Polski Średniowiecznej”, t. 10 (2004). D. Borawska, Kryzys monarchii wczesnopiastowskiej w latach trzydziestych XI wieku, Warszawa 2013. P. Grierson, Harold Hardrada and Byzantine Coin Types in Denmark, „Byzantinische Forschungen”, t. 1 (1966). T. Grudziński, Uwagi o genezie rewolucji w Polsce za Kazimierza Odnowiciela, „Zapiski Towarzystwa Naukowego w Toruniu”, t. 18 (1953). G. Labuda, Mieszko II król Polski (1025–1034). Czasy przełomu w dziejach państwa polskiego, Poznań 2008. G. Labuda, Utrata Moraw przez państwo polskie w XI wieku, [w:] Studia z dziejów polskich i czechosłowackich, t. I, red. E. Maleczyńska, K. Maleczyński, Wrocław 1960. M. Matla-Kozłowska, Pierwsi Przemyślidzi i ich państwo (od X do połowy XI wieku), Poznań 2008. A. Pospieszyńska, Mieszko II a Niemcy, „Roczniki Historyczne”, t. 14 (1938). Richards, Viking Age England, London 2004. J. Sochacki, Stosunki publicznoprawne między państwem polskim a Cesarstwem Rzymskim w latach 963–1102, Słupsk–Gdańsk 2003. B. Śliwiński, Bezprym. Pierworodny syn pierwszego króla Polski (986–zima/wiosna 1032), Kraków 2014. Zobacz również {"type":"film","id":659055,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Wikingowie-2013-659055/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum serialu Wikingowie 2013-04-16 16:33:53 ocenił(a) ten serial na: 10 dlaczego w serialu nie mówią po polsku? Letham powiedz, ze chcesz tylko "potrolowac" a nie jestes az tak tępy. Letham odwrotnie ;) W okresie międzywojennym w historiografii niemieckiej pojawiła się hipoteza, jakoby Mieszko I nosił imię Dagone wywodzące się od skandynawskiego Dagr. Tym samym miał on być wikingiem, który przejął władze w państwie Polan. Hipoteza ta nawiązuje do faktu utworzenia kilku państw we wczesnośredniowiecznej Europie, w tym Rusi Kijowskiej, przez Normanów (Waregów)[2], jak też teorii normandzkiej Karola Szajnochy z 1858 roku[3]. Nie miała ona jednak wystarczających podstaw i rychło upadła śmiercią naturalną razem z ustrojem, który ją wyhodował[4]. Do tezy tej powrócił archeolog Zdzisław Skrok[5]. SnapeForever Jak sam zauważyłeś to nawet nie teza ,więc nie ma co się roztkliwiać ,tym bardziej ,że z tego co pamiętam to hipoteza z linii nazistowskiej. Mieszko miał ze Skandynawami tyle wspólnego ,że był dziadkiem królów chyba wszystkich ówczesnych krajów skandynawskich (poprzez córki). Jest możliwość sprawdzenia pochodzenia każdego króla (nawet nie musimy znaleźć grobu Mieszka ,wystarczą jego potomkowie) ,ale się tego nie robi. To tabu w świecie nauk historycznych i archeologicznych ,ale wynika z kwestii politycznych. Niemcy jak zawsze propaganda i dojczland ponad wszystko więc ogłosili szumnie ,że jako pierwsi zaczną badać geny szczątków kopalnych i natychmiast się wycofali kiedy wszystkie zbadane okazywały się być Sławianami. SnapeForever Ładnie to tak kopiować z Wikipedii? :>A gdzie książki? Takie, które opierają się na sprawdzonych źródłach? Hmm? defy_you Nie jestem historykiem, a fragment podany powyżej to hipoteza SnapeForever Jestem historykiem z bardzo radykalnym podejściem. Hipotezy są domeną zachodnich naukowców którzy zamiast nauką zajmują się pisaniem książek opartych na esejach (uogólniam, wiadomo -nie wszyscy). Może na tematyce północy się nie znam, ale jeśli już podajemy jakieś informacje, to niech źródłem nie będzie Wikipedia, bo w niej każdy może napisać co tylko chce. Internet to śmietnisko. :) defy_you Panie historyku: Nie może, gdyż są tam WERYFIKATORZY, którzy sprawdzają poprawki. Poza tym na większej części wiki jest bibliografia, przypisy itd. Można sięgnąć dalej tylko trzeba chcieć, a nie bezmyślnie samemu coś poprawić na wiki ;) pixi222 Pani historyk, jeśli już. Jeśli na prawdę dla ciebie Wikipedia jest źródłem nieomylnej wiedzy, to gratuluję. Polecam kiedyś przeczytać jakąś książkę. Osobiście niespecjalnie mam czas, żeby uzupełniać internetową encyklopedię dla gimnazjalistów, bo zajmuję się pisaniem artykułów ze swojej dziedziny. Krytyka jest w takich sytuacjach niezbędna, gdyż przez szafowanie hipotezami (często niedorzecznymi) powstają potem różne kwiatki w które ludzie wierzą, a które nie są prawdą... A potem Husaria tonie pod Żółtymi Wodami w błocie na lekcjach historii... defy_you "nieomylnej wiedzy" hahaha Myślałam, że nigdzie nie ma nieomylnej wiedzy :P Dzięki za uświadomienie ;PNawzajem - polecam coś archeologicznego np. "Ruś wikingów" :)PSMoja koleżanka z roku miała za zadanie na zaliczenie zajęć poprawić konkretny wpis na wiki z archeologii Grecji. Wykładowca uniwersytecki jej kazał ku lepszej jakości tej encyklopedii :) pixi222 U nas uczą, że należy korzystać z książek... Wiesz... Takie coś z okładką, kartkami i literami. Najlepiej, żeby książki te były na jakimś, minimalnym chociaż poziomie... ^^ Ale ok. Jeśli na zaliczenie przedmiotu na studiach ktoś pisze posta na Wiki to widać w jakim kierunku idzie edukacja w naszym kraju. defy_you Kochana, przeczytaj dokładnie mój post. Co Ci poleciłam, czyżby to nie była książka ? Napisałam, że to było JEDYNE wymaganie ? Nie. Poza tym mieli prace pisemne w czasie roku. Wiesz, że żeby poprawić rzetelnie musiała zajrzeć do książek ? :Pksiążki na minimalnym poziomie to nadają się do podcierania tyłka :P Mają być rzetelne i dobre. Letham A tego jest pełno. Ja kiedyś, gdzieś wyczytałem, że Wikingowie bali się Słowian z nad naszego morza. bluearmy A co w tym dziwnego ? Szwecja, Dania leży nad "naszym" morzem ;) bluearmy Co w tym dziwnego ,że ktoś mógł się bać Sławian? Arabscy historycy pisali ,że gdyby nie podzielenie na drobne grupy i skłócenie się Sławian to podbiliby cały świat (a tak podbili tylko pół Europy i Azji). A co do Skandynawów ,to dość powiedzieć ,że nasi piraci Chąśnicy wybili 1/3 całego narodu Duńskiego ,a gdy zaczęli się dogadywać ,żeby ukrócić proceder piracki Pomorzan i Ranów (głównie) bo w X wieku sparaliżowaliśmy całkowicie handel na Bałtyku ,to oburzeni ich bezczelnością nagle się zebraliśmy do kupy i urządziliśmy największą wyprawę piracką w historii świata. Najśmieszniejsze ,że szkody były po nas takie ,że potem Norwescy historycy zawyżali wielokrotnie ilość najeźdźców. spaliliśmy najważniejszy Norweski gród który był uważany za nie do ilu niewolników nazwoziliśmy? Może dodam jeszcze ,że również Islandię odkrył pierwszy Sławianin ,który dopłynął tam ze swoimi niewolnikami ,ale został wypędzony przez Norwegów. Ottiss14 Ottiss14 zainteresowałeś mnie tym tematem. Możesz polecić książki ? wesoly_statek Poczytaj na początek tego bloga: tego: tym drugim jest kilka tys. wpisów ,więc użyj wyszukiwarki i poszukaj słów kluczowych np. Sławianie ,Słowianie ,Islandia etc. Ottiss14 Zaprawdę cholernie niepodważalne źródła historyczne... A może masz jakieś drukowane i bardziej poważne źródła niż blogi, gdzie już tytuł pierwszego wpisu mówi wszystko: "Sławianie są źródłem Białej Rasy". proud_pl Chyba potrafisz z tekstu wypisać sobie nazwiska historyków ,czy tytuły konkretnych dzieł historycznych ,lub źródeł. Po pierwsze Sławianie są źródłem Białej rasy nie jest pierwszym wpisem tylko jednym z ostatnich ,po drugie o czym to mówi? Jesteś z tych co trzęsą portkami na samo brzmienie słowa "rasa" ,a zwieracze im puszczają gdy przed "rasa" jest słowo "Biała"? A może zanim przeczytałeś tekst już stwierdziłeś ,że to niemożliwe?Gdybyś zainteresował się tematem to dowiedziałbyś się ,że Sławianie ,a szczególnie Polacy i Łużyczanie ,mają największy procent genów typowo Sławiańskich które są również pierwotnymi genami wszystkich Białych ludzi ,a wraz z plemieniem Ariów które zamieszkiwało tereny dzisiejszej północno wschodniej Polski i Litwy i podbiło Indie przeszły znalazły się one w większym stężeniu wśród kasty rządzącej tego kraju. Mało tego ,niektóre słowa z wedyjskiego są do dziś identyczne ze starosławiańskim ,np. liczba 2 wymawiana jest "dwa" ,jak i samo słowo "weda" to pierwotna wersja słowa "wiedza" w Polskim języku. proud_pl Dodam ,że sam próbowałem wypisywać fragmenty z Helmoholda w których pisał o Sławianach ,ale za dużo było z tym zabawy więc uznałem ,że taka forma jest lepsza ,podać garść informacji i każdy źródło sam sobie przeczyta (bo źródła są podane). Ottiss14 "Okazało się bowiem,że Polacy zamieszkują swoją ziemię od zawsze, od 10 tyś. lat." bogowie!! zeby tylko ci "genetycy" nigdy w zyciu nie spotkali historyka lub archeologa :) guytzoo Daj spokój :-) ...miałem okazję w swym stosunkowo długim, życiu zapoznać się z koncepcjami na temat pochodzenia Słowian, kolebki Słowian, genotypu Słowian itp różnych fascynujących wątków..... guytzoo Otóż to ,genetycy odpowiadają ze stu procentową pewnością ,archeologowie i historycy muszą teraz z tymi suchymi faktami coś zrobić. To ,że ciągłość genowa jest na naszych ziemiach od 10 tys lat to po prostu fakt ,ale co on oznacza? Po prostu pochodzimy od tych którzy żyli tu wcześniej ,czyli Wenetów ,Łużyczan ,Sarmatów ,Scytów ,Alanów i wielu innych ,którzy w większości mieli wspólne geny. Co w tym dziwnego?Powiem ,więcej ,niemcy którzy niedawno uważali siebie za rasę panów są skrajnie wymieszani rasowo ,a tylko 6% mężczyzn posiada jakiekolwiek geny starożytnych Germanów. Niemiec ze wschodu ma więcej wspólnego genetycznie z Polakiem ,a z zachodu z Francuzem ,niż oni obaj ze sobą nawzajem. Taka jest nauka ,ale to niewiele zmienia nasze dzisiejsze życie. Historycy mają swoje koncepcje ,archeologowie też ,można się z nimi zgadzać lub nie ,ale akurat genetycy dają jednoznacznie odpowiedzi ,fakty więc tylko idiota może się z nich wyśmiewać. Może poczytaj więcej na ten temat jeśli masz wątpliwości. Ottiss14 Calkowitym bledem jest odnoszenie terminow Niemiec czy Polak do mieszkańcow tych ziem sprzed 2 tysiecy lat, a co dopiero sprzed 10tys! Zgodnie z Twoja rada poczytalem wiecej o najnowszych odkryciach genetyki... Sami genetycy nie sa zgodni co do wnioskow z posiadanych danych:) Badania te, jesli nawet uznac ich metodologie za sluszna (bardzo szybko sie zmienia) nie musza, a nawet nie powinny prowadzic do wnioskow przedstawionych w zaprezentowanych przez Ciebie blogach. Ciągłość genetyczna w zaden sposob nie implikuje ciaglosci kulturowej czy jezykowej. Słowianie to grupa językowa, a nie wspolnota biologiczna. Badania haplogrupy R1a dowdza, ze nasi przodkowie zyli na tym terytorium od dawna.. jednak w naszym genomie sa tez slady naszych przodkow z Afryki i Azji. Nie mozna oppierac sie jedynie na wciaz niedoskonalych badaniach genetycznych calkowicie odrzucajac ustalenia archeologow i historykow. calkiem ciekawa odpowiedz na ustalenia genetyki jest w komentarzu do informacji PAP: drogą dość ciekawe zagadnienie i postaram sie sledzic co nowego w temacie sie pojawi. Na razie te badania sa tak mlode, ze nie doczekaly sie jeszcze koniecznej w nauce konstruktywnej kryrtyki i prowadza do wielu nieusprawiedliwionych spekulacjiPS. czytajac dyskusje na zagranicznych (bez polskich uczestnikow) forach dotyczacych rewelacji o haplogrupie R1a pierwsze co sie rzuca w oczy to fakt, ze genetycy NIE odpowiadaja "ze stuprocentowa pewnoscia" :D guytzoo Wszystko co napisałaś się zgadza ,więc w czym problem? Po prostu nasza pula genowa występuje na tych terenach od dekady mileniów i to wszystko. Nie mamy tej samej kultury (na szczęście) co nasi genetyczni przodkowie sprzed dziesieciu tys. lat ,choć jeśli chodzi o język to już nie jest to takie oczywiste o czym świadczą chociażby "polskie" słowa w wedyjskim. Język pra-indoeuropejski jest rekonstruowany dzięki podobieństwom w zupełnie obcych sobie językach i tak np. pewna kwestia wypowiedziana przez Inżyniera w wyciętych scenach Prometeusza (Scotta) brzmii niemal jak język islandzki ,a inna już w ,nigdy nie twierdziłem ,ze istnieje jakakolwiek ciągłość między nami ,a naszymi genetycznymi przodkami inna niż stricte genetyczna. A to o śladach przodków z afryki ,czy azji jest zupełnie oczywiste i nic nie wnosi do tematu ,bo nie wiem ,czy jest naród na świecie ,który by miał czystość genetyczną od początków wystąpienia swojej mutacji powyżej 70% skoro najczystsi w Europie Łużyczanie mają kilka procent ponad 60% Sławiańskiej "krwii". "Na razie te badania sa tak mlode, ze nie doczekaly sie jeszcze koniecznej w nauce konstruktywnej kryrtyki i prowadza do wielu nieusprawiedliwionych spekulacji" - te badania mają już kilka lat i raczej nic się nie zmieni bo nikt nie chce poza Polską ich nagłaśniać (chodzi mi o szerszy odbiór bo oficjalnie są uznawane w świecie nauki) bo to bardzo ważny argument przeciwko propagandzie niemieckiej i to jest podstawowa wartość tych wyników. Poza tym ,jak ja to mówię "jak zaczyna się dyskutować z faktami to zaczyna się faszyzm". Tak samo ze Sławiańskimi runami ,wszystko wskazuje na ich prawdziwość ,nie ma żadnych dowodów też na fałszerstwo ,nawet przesłanek ,więc się je po prostu ignoruje bo nie pasują do linii oficjalnej na której tylu profesorów zrobiło kariery. Niewygodne fakty się pomija to też element polityki i już dawno straciłem złudzenia ,że polityka z nauką nie przenikają się. Pisałem wcześniej ,gdzieś ,że niemcy chcieli z badania szczątkó kopalnych zrobić tubę propagandową ,złamać tabu które istnieje w świecie nauki by nie bruździć w polityce i natychmiast przestali kiedy się okazało ,że wszystkie zbadane szczątki należą do Sławian. Powtarzam ,te wyniki są prawdziwe i nie mają żadnego znaczenia dla nas poza tym ,że zamykają usta allochtonistom ,oraz niemieckiej propagandzie. Czy tak postawione jest to wystarczająco pozbawione dumy i niepatriotyczne byś mogła zaakceptować ten naukowy fakt? guytzoo A jeśli chodzi o zagraniczne fora to szkoda nawet komentować. guytzoo A jednak jest coś w wyglądzie słowian (polaków , ukraińców , serbów, bośniaków itp itd) co sprawia że od razu widać że to słowianie. widac podobieństwo między dziewczyna na ulicach Moskwy , Warszawy i Belgradu. Moim zdaniem jednak słowianie mają biologicznie wspolne cechy. Lunasol Podaj cechy fizyczne typowych Słowian? Zarówno męskie jak i żeńskie. proud_pl Najlepiej jak byś poszukał sobie klasyfikacji rasowych ,trochę ciężko znaleźć ,ale się da i tam znajdziesz dokładne opisy. Tu masz przykłady facetów o Sławiańskiej urodzie: co wiem na pewno to szerokie i dosyć wąskie oczy ,oraz szerokie usta i dosyć duży ,prosty niezadarty teraz podaj cechy typowego niemca. Niebieskie oczy i blond włosy? hahaha proud_pl Dodam na marginesie ,że Germanie powstali z wymieszanych Sławian ,Skandynawów i Celtów. Wprawdzie te plemiona Sławiańskie wtedy tak nie były określane ,ale genetycznie nimi były i Sławianami oficjalnie stały się w przyszłości. Z resztą to samo tyczy się Skandynawów. guytzoo Niech spotkają to może im rozum powróci ;) wesoly_statek Mechło Wrzesław : " Pogańskie Tajemnice Pomorza "Mechło Wrzesław : " Chąśnicy - Słowiańscy wikingowie" : " Słowianie Połabscy "L. Matela : " tajemnice Słowian" - o kulturze duchowej słowian Andrzej Szyjewski : " Religia Słowian " - bardzo interesująca pozycja choć dotyczy bardziej Słowian wschodnichPolecam także poczytać źródła tekstowe , jak Kronikę Słowian Helmoda czy Czyny Duńczyków Saxo Grammaticusa , mnóstwo interesujących informacji o Słowianach północno-zachodnich. Warto samemu wyrobić sobie zdanie bazując na tekstach 14 poruszył bardzo interesujący temat dotyczący haplogrupy R1a1 , jednakże nie posiadając wykształcenia medycznego uważam że ryzykownie było by gdybym wypowiadał się na ten temat . Pozdrawiam wszystkich Słowianofilów! lesnyduch W tekstach na tym blogu znajdują się odniesienia do chyba wszystkich tych pozycji ,ale dzięki za wyręczenie mnie. Dodam od siebie absolutną podstawię jeśli chodzi o religię Sławian: Aleksander Gieysztor "Mitologia Słowian". Na bazie tej książki powstały pierwsze polskie grupy Rodzimowiercze. Ottiss14 Polecam interesująca , XIX wieczna pozycję ,wznowioną w 2010 roku :Wojciech Cybulski : " O Runach Słowiańskich " , interesująca pozycja , szkoda że temat ten jest zupełnie ignorowanyprzez współczesnych historyków, zakładających że o żadnym piśmie u naszych przodków przed przyjęciem chrztu mowy być nie może. Oficjalna nauka odmawia naszym przodkom praktycznie wszystkiego , mnożą się pytania i niedomówienia . Czytałem ostatnio wywody jednego historyka na temat " Światowida ze Zbrucza" ,autor ten dowodzi iż nie jest to Słowiańska Rzeźba kultowa tylko Celtycka . Mam wrażenie że część współczesnych naukowców woli formułować kontrowersyjne hipotezy , jak ta o skandynawskim pochodzeniu Mieszka promowana przez Zdzisława Skroka, po to chyba tylko by książki lepiej się sprzedawały , taki chwyt marketingowy. Ciekawe co dalej.... lesnyduch Ano jest to dla mnie delikatnie mówiąc niezrozumiałe ,bo po kim jak po kim ,ale po rodzimych archeologach i historykach spodziewać się powinno podejścia raczej pro niż anty ,tym bardziej ,że przekręcanie ,manipulowanie ,fałszowanie faktów historycznych to element polityki obcych krajów ,szczególnie w naszym przypadku niemiec. To prawda ,że Sławianom odmawia się dosłownie wszystkiego ,a nawet dochodzi do prób zmieniania etniczności całych grup i plemion ,np. z Ranów próbują robić Germanów i nazywają ich Rugiami ,chociaz Ranowie Rugiów po prostu wybili i zasiedlili ich tereny ,ale takich przykładów jest więcej. A ciężko to skojarzyć z czymkolwiek innym niż filozofią Hitlera ,który robił niemców z Kaszubów ,Mazowszan ,Ślązaków ,a nawet o czym się dowiedziałem stosunkowo niedawno z górali. Sławianie mają być prymitywami ,tchórzami ,nie znającymi pisma rolasami którymi rządzili zawsze obcy. O Runach Sławiańskich chętnie przeczytam tym bardziej ,że boli mnie jak ignorowany jest fakt ich istnienia. Nikt nie udowodnił fałszerstwa ,wręcz wszystko wskazuje na ich prawdziwość ,a jednak jest to olewane. Ale nie tylko nas to dotyczy. W jakimś wywiadzie z Vargiem Vikernesem mówił on o tym jak za młody przeczytał w gazecie o wykopaniu w Szwecji jakiegoś rodzaju kalendarza ,ale nigdy później nie znalazł na ten temat ,ani słowa i prawdopodobnie został on zniszczony. I tutaj jeszcze taki fragment:" Wiele lat później (po wyjściu z więzienia oczywiście) odwiedziłem kilka wykopalisk archeologicznych we Francji i rozmawiając z pilotem oprowadzającym dowiedziałem się ,iż osoba która dokonała odkrycia oskarżyła archeologów o zniszczenie dowodów ,gdyż znaleźli coś co im się nie spodobało. Miał przez to na myśli coś co nie pokrywało się z ich hipotezami. Przeprowadziłem więcej badań i okazało się ,iż jest to dosyć powszechne zjawisko. Archeologowie ,często systematycznie niszczą dowody które znajdują ponieważ nie potrafią ich wyjaśnić lub są one w sprzeczności z ich hipotezami. Ignorują oni również owe dowody,jeśli wykopalisko zostało już zabezpieczone ,a nie pasuje do ich koncepcji [tak jest z runami sławiańskimi. "Naukowcy" robią tytuły pisząc prace "naukowe" ,a potem mieliby sami siebie ośmieszać i podważać swoje tytuły? Możesz na ten temat dowiedzieć się więcej z to nie przywara jedynie archeologów ,a wszystkich istot ludzkich. Jak powiedziałem już wcześniej , dzisiejszy człowiek jest wykolejeńcem ,hybrydą ,udomowionym podczłowiekiem. Niewiele zostało w nim honoru." Ottiss14 W całych praktycznie wschodnich i północnych Niemczech , miedzy Odrą a Łaba występują setki wykopalisk archeologicznych dotyczących Słowian , o stanowiskach archeologicznych germańskich plemion w tych landachnie słyszałem. Polecam odwiedzić zrekonstruowany gród słowiański Gross Raden niedaleko miasta Schwerin, dawny Zwierzyn , Skwierzyn , byliśmy tam z żoną i z dzieciakami w środku lata , byliśmy jedynymi turystami , pustka! A zaręczam że w Polsce nie ma tak dobrze zrekonstruowanego grodu Słowian , link: na Rugii , oprócz pięknych kredowych klifów , warto wstąpić na Kap Arkona , chyba nie musze komentować swoich wrażeń. W mieście Wolgast (dawna Wołogoszcz ) znajduje się wmurowany w fundament kościoła kamień Jarowita , także wewnątrz świątyni , na ścianie widnieje postać Jarowita trzymającego włócznie, to autentyczny sakralny zabytek naszych przodków. W kościele w Bergen na Arkonie znajdziemy analogiczny kamień Świętowita , w Sadlnie niedaleko Trzebiatowa , spod fundamentów kościoła wystaje kamień przedstawiający postać mężczyzny , najprawdopodobniej czczonego w Trzebiatowie Białoboga , w Tychowie koło Białogardu na miejscowym cmentarzu znajduje się głaz narzutowy zwany : "Trygław" , analogia oczywista. Co więcej od miejscowych słyszałem że tamtejszy ksiądz często wygłasza kazania stojąc na tym właśnie głazie :) . W okolicach Zaniemyśla , w miejscowości Jeziory Małe znajduje się częściowo zatopiony krąg kamienny , chyba jedyny taki w Wielkopolsce, ciężko tam trafić, na miejscużadnych informacji, widocznie nikt się tym nie interesuje.... Jeszcze jedna kwestia , pamiętam że w latach 80 / 90na lekcji historii zawsze utożsamiano Biskupin z kultura Prasłowiańską, dziś używa się terminologii łużycka , odcinając się od słowiańskich korzeni. Udowodniono także że kultura Łużycka nie ma nic wspólnegoani z germanami ani z celtami , zatem z kim?!? Gdyby jednak ze Słowianami , to hipoteza o przyjściu Słowianna nasze ziemie około 5 wieku ległaby w gruzach , a to chyba nikomu nie na rękę. Dziwne że Prusowie siędzątutaj od 1 , 2 stulecia a my dopiero od 5 wieku , mimo iż pochodzimy z jednego pnia , bałto- słowiańskiejwspólnoty lesnyduch Prusacy to zgermanizowani Sławianie temu chyba nikt nie śmie przeczyć ,chociaż nic mnie nie zdziwi. Przecież Łużyczanie i Wenetowie to są dwie największe i najważniejsze grupy z których się wywodzimy! Bez Łużyczan nie byli byśmy Polakami tak samo jak bez starożytnych Polaków i Greków nie byłoby dzisiejszych ja właśnie znalazłem ciekawy artykuł: lesnyduch Chętnie z Tobą porozmawiam przyjacielu ,napisz mi swój adres mailowy w komentarzu pod dowolnym wpisem na tym blogu; zapiszę adres ,a komentarza nie zamieszczę (każdy muszę zaakceptować). bluearmy Z tymi Słowianami to zagadkowa historia, przybyli podobno ze wschodu (około IV co by się zgadzało, bo sprawdzałem ile mamy wspólnych słów z Persami. Do dziś jestem w stopniowo na obecne ziemie Polski bardzo słabo zaludnione przez inne plemiona, słabo zorganizowane. Sami też się nie garneli do siebie. Polska naprawdę szumiała głównie drzewami w tamtych czasach. Po 400 latach Słowian nadal było mało i żyli w małych grupach, żywiąc się tym co dał las, jak wilki broniąc się przed sąsiadami. Na Pomorzu w ogóle Słowian nie było. Jeśli dokonania ludów, ówcześnie zamieszkujących tereny obecnej Polski, przypisujemy „naszym”, to nie należy używać nazw: Polanie, hipoteza, że niewielka grupa „cwaniaków” przybyła na te ziemie i „ogarnęła” całe towarzystwo. Podobnie jak Kolumb w Ameryce, czy Wikingowie na Rusi. Niestety nie można dojść, kto to był – z zachodu, czy z południa, a może Wikingowie. Uciekinierzy, czy ekspedycja, czy to był przypadek, czy akcja zaplanowana. Wystarczyło mieć wtedy kilkuset zawodowych wojów, żeby stworzyć państwo – Polskę. Polska powstała w 5 min., to nie był wielowiekowy proces. Mieliśmy szczęście, że na wschodzie też jeszcze tylko drzewa szumiały, bo bym te słowa pisał cyrylicą :) taktorobie Czy Ty to napisałeś ,żeby wypisać wszystko co wiesz? Sławianie nie przybyli ze wschodu ,zawsze tutaj byliśmy tylko ,że jako różne ludy które się wymieszały ,byliśmy Scytami ,Sarmatami ,Alanami ,Wenetami ,Wendami ,Łużyczanami i wieloma innymi ,nikt nikogo nie ogarniał ,gromadziliśmy się w społecznościach zwanych opolami i do powstania Polski doprowadziła agresja z zachodu. Pomorze było nasze zawsze nawet jeśli wygoniliśmy stamtąd jakichś dzikusów z zachodu ,już Mieszko I odbijał bowiem nasze Pomorze z rąk wikingów ,których z resztą potem zatrudnił jako straż graniczną. "Na Pomorzu w ogóle Słowian nie było. Jeśli dokonania ludów, ówcześnie zamieszkujących tereny obecnej Polski, przypisujemy „naszym”, to nie należy używać nazw: Polanie, Słowianie." - ówczesne dokonania czyli jakie? Bo Chąśnicy byli Sławianami z różnych plemion ,Ranami ,Pomorzanami ,Oksywami i wieloma innymi. Mało tego. Słyszałeś kiedykolwiek o świątyni o nazwie Arkona? To najświętsze miejsce wszystkich Sławian. Wiesz gdzie teraz się znajduje? W niemczech ,a w miejscu dawnej świątyni stoi rzeźba Świętowita. To tak apropos które ziemie są czyje. Więc za przeproszeniem wsadź sobie te hipotezy. Konflikt między autochtonistami ,a allochtonistami jest bezpodmiotowy ,bo obie strony mają rację ,ludy o tym samym pochodzeniu (głównie z terenów znad dzisiejszego iranu -co może wyjaśniać podobieństwa między starosławiańskim ,a perskim) w różnych odstępach czasu osiedlały się na terenach Polski wschodnich niemiec i innych krajów Sławiańskich na wschód i południe od nas ,a zaczęło się to 10 tys. lat temu. Wtedy nie można chyba mówić nawet o żadnych konkretnych plemionach. Tak na marginesie Scytowie są często błędnie portretowani jako ludzie o urodzie irańskiej co wynika z niewiedzy autorów ,którzy za bardzo wzięli sobie do serca iż byli oni ludem irańskim. Idąc tym tropem Biali ludzie nie powinni istnieć biorąc pod uwagę tereny z jakich wyszli (pomijając Neandertalskie korzenie ,a ten wyszedł z Europy). Wszystkie mumie Scytyjskie to ludzie o blond włosach różnych odcieni ,ale blond ,czasem lekko rudawych. Na szczęście jak przejrzeć grafiki ich przedstawiające to jest pół na pół. Tak samo ludzie uważają ,że Węgrowie mają azjatycką krew w sobie. W pewnym sensie tak ,ale kto się interesuje ten wie o tzw. białych hunach. Prawdopodobnie Attyla był jednym z nich. Ale to już meandry historii ,zbyt odszedłem od tematu. Apeluję ponownie ,by dać sobie spokój z hipotezami ,tym bardziej ,że często są one elementem polityki obcych krajów ,i fakt ,że powtarzają je niektórzy nasi rodacy nic nie zmienia. Ottiss14 'Byliśmy Scytami, Sarmatami" wow jestem pod wrażeniem :P:P "dzikusów z zachodu" lol Skąd te rewelacje ? pixi222 I słusznie ,poczytaj o kulturze i dokonaniach Scytów i Sarmatów. Po nich niestety zostało nam zamiłowanie do koni i opieranie się w walce na łuku. Ottiss14 "...niestety tylko..." Ottiss14 Czytałam ;) Poza tym studiuję archeologię i moi wykładowcy by się uśmiali słysząc, że Polacy pochodzą od Scytów, czy Sarmatów. To są jakieś wymysły jak te o alfabecie słowiańskim sprzed Cyryla i "Dzieje" Herodota, Strabona, czy Biblię. Poza tym źródła archeologiczne. Jeśli już to mamy trochę genów po gwałtach Scytów na napadniętych przedstawicielkach kultury łużyckiej :P, chyba, że napadów nie było tylko import zabytków... pixi222 Archeologowie nie są wyrocznią tym bardziej ,że wielu z nich potrafi niszczyć odkrycia ,żeby tylko ochronić swoją pozycję ,tym bardziej ignorowanie faktów nie jest problemem. Proponuję ,żeby któryś wykładowca zapoznał się z tematem run sławiańskich i udowodnił iż są sfałszowane ,bo jak na razie nikomu się to nie udało. Ja wiem ,że dla archeologów podejście zgodne z główną linią propagandową w nauce która ciągnie się jeszcze od nazistów jest wygodne i popularne,ale proponuję myślenie samodzielne bo tych co niczego nie odkryli i nie udowodnili nikt nie pamięta i nie gwałtów nie było Scytowie żyli na tych terenach ,Sarmaci którzy od nich pochodzili potem ich stąd przegonili ,a na stałe zostali tutaj Alanowie z Sarmatów. Wyśmiewano się ,że Polacy mają pochodzić od Sarmatów w XIX wieku więc trochę masz opóźnione podejście ,dzisiaj już wiemy ,że jesteśmy głównymi nosicielami ich genów. Ottiss14 Aha, margines powoduje, że skreślasz wszystkich archeologów ? :(Wszelkie dowody na "runy słowiańskie" są POSZLAKOWE. Jakieś znaki wg źródeł pisanych miały być np. podpisy pod posągami bóstw w Radogoszczy, czy jakieś kreski i kropki, ale materialnych dowodów ni ma. Możliwe, że jakiś system zapisu znaków był, ale naukowcy zgadzają się, że pismem tego nazwać nie można. Jeśli będą materialne odkrycia to zmienią zdanie :P Znane są jedynie prymitywne znaki z zabytków np. znaki rzemieślnicze, swastyki, różnorakie "symbole", kreski Urbańczyk: Vlesova kniga - fałszerstwo niedoskonałe. W: Słowianie i ich sąsiedzi we wczesnym średniowieczu. Dulinicz Marek (red.). Tu opisane jest którzy powielają wyssane z palca tezy, czy podparte fałszerstwami lub wątpliwymi źródłami też nikt nie szanuje. Scytowie pojawili się na stepach nadczarnomorskich na przełomie VII i VI pochodzili od Scytów ? lol Sarmaci byli spokrewnieni ze Scytami, Medami, Partami i Persami. to nie to samo, co "pochodzili".1. Mnich Chabr autor dzieła "O literach" (O pismenechъ), które do naszych czasów zachowało się z XIV-wiecznych i późniejszych odpisach podaje rok 863 za datę utworzenia alfabetu słowiańskiego pisząc tak: "Najpierw Słowianie, będąc poganami nie mieli liter, a nacięgami liczyli i wróżyli. Ochrzciwszy się, rzymskimi i greckimi literami posługiwali się przy pisaniu słowiańskiej mowy, ale bez należytego porządku. I tak było przez długie lata. Potem zaś Bóg miłujący ludzi i wszystkich rządzących nie chcąc pozostawić rodu ludzkiego bez mądrości i zbawienia, zlitowawszy się nad ludem słowiańskim, zesłał im świętego Konstantyna Filozofa, zwanego Cyrylem, męża sprawiedliwego i prawego, który stworzył im trzydzieści osiem liter, jedne na wzór grecki, a inne wedle mowy słowiańskiej".2. Żywot Konstantyna i Żywot Metodego potwierdzają tezę mnich Chabr: "... zesłał im świętego Konstantyna Filozofa, zwanego Cyrylem, męża sprawiedliwego i prawego, który stworzył im trzydzieści osiem liter, jedne na wzór grecki, a inne wedle mowy słowiańskiej". Wzorował się na alfabecie greckim i MOWIE Słowian (gdyby miła na literach słowiańskich to by tak przecież napisano).5. A. Buko, Archeologia Polski wczesnośredniowiecznej.:Miejscowość Podebłocie leży w gminie Trojanów (południowe Mazowsze), około 100 km na południe od Warszawy i zaledwie kilka km od brzegów Wisły w tym rejonie. W 1986 r. odkryto tam znalezisko, które przeszło do historii pod nazwą "tabliczki z Podebłocia". Natrafiono na nie w dwóch obiektach osady, której chronologię określono na okres od VII/VIII w. do końca IX w. (faza I) i od końca IX do połowy XI w. (faza II). Wszystkie tabliczki, których jest trzy łączy jedna cecha, mianowicie taka, że na ich powierzchni występują zagadkowe znaki przypominające pismo. Co się znajduje na tych tabliczkach nie zostało dotychczas w pełni wyjaśnione. Badania petrograficzne dotyczące składu surowców z których wykonano tabliczki wskazują, że dwie z nich zostały wykonane na miejscu z miejscowych surowców, natomiast jedna tabliczka została wykonana z glin nie występujących w tych okolicach, a więc najpewniej jest importem z zewnątrz. (...) Badania wykazały, że tajemnicze znaki na tabliczkach z Podebłocia mają najpewniej związek z alfabetem greckim(odczytano grecki monogram imienia Chrystusa ICXC)." pixi222 To ,że Sarmaci pochodzili od Scytów to uproszczenie ,ale wyszedłem założenia ,że można go użyć ponieważ Scytowie byli pierwsi ,a niezaprzeczalnie te dwie kultury były ze sobą ściśle związane w tym genetycznie. Nie sądzę jednak by byli spokrewnieni zarówno ze Scytami jak i Persami bo ci pierwsi byli blondynami i fizycznie się nie różnili od Sławian praktycznie w ogóle. Chociaż oczywiście wpływy kulturowe były ,w języku perskim jest słów pochodzenia Sławiańskiego (Scytyjskiego).Co do run sławiańskich to rozumiem ,że to tajemnicze niewystępujące nigdzie pismo może należeć do każdego tylko nie do ludzi którzy tutaj żyli zapewne dlatego ,że byli to tylko prymitywni Sławianie...Chciałem zauważyć ,że runy skandynawskie prawdopodobnie powstały w oparciu o pismo łacińskie więc nie widzę powodu dla którego Sławianie mieliby nie stworzyć swojej wariacji na najpewniej z alfabetem greckim tak? Rozumiem ,że tak samo jak Scytowie mają związek z Osetyńczykami z którymi nic ich nie po prostu poczytaj o odkryciach genetyków i rozprawy na ten temat ,wystarczy wpisać w wyszukiwarce "Słowianie Scytowie" ,albo "Polacy Scytowie" i podobne ,a znajdziesz rozmowy na forach naukowych o genetyce ,artykuły zainteresowanych etc. To ,że nie było kulturowej ciągłości nic nie znaczy w tym przypadku ,ja mam teorię (którą dzielę z innymi) ,iż zarazy i wojny doprowadziły do zubożenia kulturowego na naszych masz jeden z linków: Ottiss14 Skąd masz tak dokładne dane o wyglądzie Scytów i Słowian ? Na jaki wiek one są ?Jakie wpływy kulturowe ?! W j. perskim są słowa podobne do dzisiejszych słowiańskich, bo nasze języki pochodzą od tego samego rdzenia ! Przejrzyj wstęp do nowej wersji "Mitologii Słowian" nigdzie jakieś pismo nie występuje to go zwyczajnie nie było :P lub nie zostało jeszcze odkryte, co jest dziwne (wszędzie wokół jest multum znalezisk, a u nas niet - to pokazuje, że coś kiepsko było z pismem u Słowian).Oczywiście, że mogli stworzyć. Jak będą takowe znaleziska to wszyscy solidarnie to przyjmą za prawdę, ale póki co to tylko o źródła potwierdzające brak związku Osetyńczyków ze archeologiczny portal i dyskusję pod nim o tym: z niego, że te badania genetyczne to dopiero początki, są jeszcze mało wiarygodne, zbyt ogólne i nie mogą takich wyroków jak podajesz wydawać. pixi222 Ponoć wszystkie języki europejskie pochodzą z tego samego rdzenia ,Polacy i Niemcy żyją obok siebie od tysiącleci i podaj mi ile słów niemcy mają z Polskiego? Język Polski oczywiście jest bardzo bogaty więc na ziemniaki można powiedzieć ziemniaki ,albo kartofle ,ale to wynik też okupacji kilkukrotnej ukochanego sąsiada ,tymczasem jak mogą te słowa znaleźć się w perskim ,albo wedyjskim? Dlaczego wedyjski nazywa się w ogóle tak jak się nazywa i dlaczego pochodzi to od staropolskiego "wiedza"? Genetyka wykazała ,że wśród Osetyńczyków haplogrupa występująca w mumiach Scytyjskich (haplogrupa Sławiańska) występuje u 1% ludzi ,a więc grubo poniżej błędu statystycznego (choć tutaj takie nie występują). Ta sama haplogrupa występuje w największym stężeniu u Łużyczan ,a więc jednych z najstarszych odłamów Sławian który przetrwał hermetycznie do dzisiaj ,oraz o jakieś trzy procent mniejszym u Polaków ,a u nas wynosiło ponad 60%. Nie wiemy też nic o języku Scytów ,więc uznawanie Osetyńskiego za jego kontynuację jest śmieszne ,tym bardziej ,że słowa polskie w perskim najprawdopodobniej wzięły się poprzez wpływy kulturowe Scytów na tych terenach ,bo wiemy ,że wymiana i wzajemne wpływy były. Jeżeli przeczytałaś podany artykuł to powinnaś z resztą wyciągnąć z niego już kilka ciekawych informacji ,szczególnie właśnie z dziedziny językoznawstwa. Hmmm...wyniki badań genetycznych są mało wiarygodne? To ciekawe bo dzisiaj się na ich bazie skazuje lub uniewinnia wielu ludzi w sądach i uchodzą one za najbardziej wiarygodne i precyzyjne źródło wiedzy jakie dzisiaj człowiek jest wstanie uzyskać. Rozumiem ,że wiedza archeologów jest dużo bardziej precyzyjna ,na temat tamtego okresu. Bo wydawało mi się ,że to jeden z najbardziej niezbadanych przez tę naukę tematów. Są tylko domysły ,hipotezy i jedno wielkie gdybanie które najczęściej jest częścią polityki. Nam nie grozi używanie tych odkryć do propagandy ,mamy nieco inny nie-rząd niż nasi sąsiedzi ,więc nie bał bym się tak tego. Myślę ,że to dobra odtrutka na wieczne odmawianie Polakom wszystkich godności i zasług ,wiecznego poniżania opartego na fałszerstwach ,kłamstwach i propagandzie. Nie sądzę by ludziom to wpłynęło na życie ,ale przynajmniej dzieci będą się mogły czegoś ciekawego dowiedzieć na historii ,trochę więcej o Polsce sprzed chrystianizacji ,choć okres bezpośrednio poprzedzający ten smutny moment naszej historii nadal jest Kiedy było nowe wydanie Gieysztora? Którego wydania mam szukać? Ottiss14 Wydanie z 2008 r. poprawione i uzupełnione plus ciekawy mi oceniać, który język jest bogatszy :P W niemieckim jest za to wiele słów z dużą ilością liter :)Przy tak odległych okresach genetyka jeszcze za dużo nie pomaga, a bardziej mąci. pixi222 No tak mąci ,właśnie tak uważają archeologowie niszczący znaleziska. Bo mącą. Wybrałaś dobry kierunek studiów ,gdybym był nadal młodzieńczym idealistą i nie miałbym rodziny na utrzymaniu też bym pewnie na ten kierunek poszedł ,ale nie bój się genetyki. Rozumiem sceptycyzm ,ale jak już pisałem nie ma wiarygodniejszego źródła niż badania genetyczne ,o czym zaświadczą specjaliści od medycyny sądowej. Kategoria: Średniowiecze Data publikacji: Autor: Przy tekście pracowali także: Maria Procner (redaktor) Maria Procner (fotoedytor) Jasnowłosy, niebieskooki mięśniak, który wraz z kompanami w zwierzęcych skórach i charakterystycznych hełmach regularnie łupi osady na wybrzeżach Anglii oraz Francji, gwałcąc i mordując kogo popadnie – oto obraz wikinga znany z filmów czy powieści. Ale czy tkwi w nim choć ziarno prawdy? Nie ma chyba w europejskiej historii wojowników, o których powstało tyle mitów i legend, co o wikingach. Okazuje się jednak, że przypisywane im stereotypowo atrybuty niekoniecznie w stu procentach oddają rzeczywistość. Mało tego, część z nich całkowicie mija się z prawdą! Oto pięć popularnych twierdzeń o dzielnych nordyckich wojakach, które są kompletną bzdurą – lub co najmniej sporym nadużyciem. 1. Byli rozbójnikami i łupieżcami, którym tylko wojna w głowie Na słynnym kamieniu z Lindisfarne uwieczniono dzikich, brutalnych najeźdźców z Północy, którzy w 793 roku splądrowali kościół świętego Kutberta u wybrzeży Brytanii. Jak czytamy w książce Roberta Fergusona Młot i krzyż. Nowa historia wikingów, płaskorzeźba „ukazuje z profilu siedmiu maszerujących mężczyzn. Postacie z przodu i z tyłu kolumny są nieuzbrojone, przypuszczalnie z powodu braku miejsca na półkolistym kamieniu. Dwie środkowe postacie dzierżą topory, a trzy za nimi miecze. […] Maszerują z wysoko podniesionymi głowami i wyprężonymi torsami, wznosząc broń jedną ręką, jakby do zadania ciosu”. To oraz inne historyczne źródła prezentują wikingów w jednoznacznie negatywnym świetle. Nic zatem dziwnego, że obraz ludów skandynawskich przekazywany na podstawie tego rodzaju „dokumentacji” jest raczej mroczny. Ale czy czarna legenda nordyckich wojowników ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością? Cóż, tkwi w niej przynajmniej ziarno prawdy. Część wypraw wikingów faktycznie miała agresywny charakter, ale równie często średniowieczni Skandynawowie wyprawiali się w morze, by znaleźć partnerów do handlu, w poszukiwaniu nowych miejsc na osadę lub po prostu z czystej ciekawości. A nawet jeśli wyruszali z myślą o grabieży, zwykle kierowali się względami ekonomicznymi – nie wrodzoną skłonnością do przemocy. Ambrosiani/Riksantikvarieämbetet/CC BY Widok wikińskiej łodzi miał budzić wśród Anglików i Francuzów popłoch. Wiele wskazuje jednak na to, że sąsiedzi przeważnie cieszyli się z wizyt. Zapowiadały bowiem handel. Najazdy na Wyspy Brytyjskie i wybrzeża Europy pod koniec VIII wieku były prawdopodobnie jednym z wielu epizodów wywołanych… głodem. Dlatego raczej nie zdarzały się w okresach dobrobytu – wówczas mieszkańcy Północy utrzymywali z sąsiadami poprawne kontakty. Przekazywane z pokolenia na pokolenie sagi mówią równie dużo o wojnach, jak o podróżach mających na celu odkrycie nowych ziem. Wielu wikingów porzucało zresztą tułaczkę, by osiąść na stałe w jednym miejscu. Tak było na przykład w Normandii, gdzie po burzliwych wojennych eskapadach, z namaszczeniem Karola III Prostaka, osiadł i został hrabią wódz Rollon. Tak opisuje tę dychotomiczną naturę średniowiecznych Skandynawów Bernard Cornwell w bestsellerowej powieści Ostatnie królestwo: Nazywano ich wikingami, gdy byli przypływającymi morzem łupieżcami, natomiast Duńczykami lub poganami – gdy handlowali. Ludzi z trzech okrętów uznano zatem za wikingów, ponieważ palili i grabili zagrody (…). W każdej zatoczce, porcie, u ujścia każdej rzeki drżano z obawy, że niespodziewanie na linii horyzontu wyłonią się długie łodzie wikingów. Przerażenie budziły smoki na ich dziobach, bano się mężczyzn płynących wraz z tymi smokami i modlono się, by Bóg oszczędził im furii ludzi Północy. Zobacz również:Największe zbrodnie wikingów. Czym zasłużyli sobie na opinię najokrutniejszych wojowników Europy?Średniowiecze i prawo pierwszej nocyCzy Krzysztof Kolumb kiedykolwiek dopłynął do Ameryki? 2. Mieli blond włosy, niebieskie oczy i nadludzką siłę Kiedy myślimy o wikingach, przed oczami staje nam obraz jasnowłosych i niebieskookich mężczyzn, nadzwyczaj silnych, walecznych i z natury agresywnych. Prawda jest jednak taka, że ludzie ci nie różnili się znacząco od typowego mieszkańca Europy – byli nieznacznie wyżsi i cechowała ich nieco tęższa postura. Skąd zatem tak wybujała wizja żeglujących wojowników? Po słynnej napaści na klasztor w Lindisfarne pozostał taki oto tekst: „W tymże roku nad Northumbrią pojawiły straszliwie znaki i bardzo przeraziły jej mieszkańców: jaśniały niezwykłe błyskawice i widziano ogniste smoki lecące w powietrzu. Wkrótce po tych znakach przyszedł wielki głód, a niedługo potem, tego samego roku, pogańscy łupieżcy, niczym diabły, żałośnie zniszczyli kościół Boży w Lindisfarne, gwałtem i rzezią”. Katoliccy duchowni bali się wikingów najbardziej ze wszystkich. Trudno się im zresztą dziwić: klasztory i kościoły stanowiły łatwy cel dla łupieżców nie znających europejskiego pojęcia świętości. I to właśnie w dużej mierze księża oraz zakonnicy odpowiadają za czarny PR wokół nordyckich wojowników. Oni jako pierwsi zaczęli nadawać „barbarzyńcom z Północy” diabelskie cechy. Oliwy do ognia dolało odkrycie w 1880 roku kurhanu, w którym spoczywała łódź oraz szczątki wikinga. Jak wykazały badania (przeprowadzone dopiero w 2007 roku), było to ciało mężczyzny w wieku około 40 lat, o wzroście 181 cm – a więc o 15 cm powyżej średniej w tamtym okresie – i o bardzo ciężkich kościach. Musiały minąć kolejne lata, nim wyszło na jaw, że zmarły cierpiał na gruczolaka lub guza przysadki, który wywołał u niego objawy gigantyzmu. Tymczasem w XIX wieku, kiedy odkryto mogiłę, uczeni szybko połączyli fakty z podaniami historycznymi. W efekcie powstał obraz wikinga-olbrzyma. I utrzymuje się on do dziś, mimo że współczesne, kompleksowe testy DNA przeprowadzone przez antropologów dowodzą, iż ludzie z Północy – choć nieco wyżsi niż przeciętnie – nie górowali aż tak bardzo nad Anglikami czy Francuzami, których napadali (mężczyźni mierzyli średnio 171 cm, a kobiety – 158 cm). A co z kolorem włosów? Cóż, w tej kwestii naukowcy nie stwierdzili żadnych reguł. Zapewne wśród wikingów pochodzenia szwedzkiego dominowały blond czupryny, ale już Norwegowie czy Duńczycy mieli raczej ciemne bądź rude owłosienie. 3. Nosili hełmy z rogami To chyba najpopularniejszy z mitów na temat wikingów – a jednocześnie najmniej zgodny z prawdą. Na kartach powieści i w filmach często spotykane są rogate nakrycia głowy, podczas gdy archeolodzy nie znaleźli żadnych śladów takiej „mody” wśród mieszkańców Skandynawii. Skąd zatem wzięły się diabelskie hełmy? Halldórsson/CC BY-SA Na wikińskich hełmach nie było żadnych rogów – lecz mimo to mit o diabelskich nakryciach głowy ma się dobrze. „Winę” za powstanie tego mitu prawdopodobnie ponosi projektant strojów teatralnych, Cami Emil Doepler, który chciał przykuć uwagę widzów charakterystyczną postacią wikinga. Uznał, że najlepszy w tym celu będzie rogaty hełm i wcielił swój pomysł w życie, tworząc w roku 1876 stroje do opery Wagnera Pierścień Nibelunga. Najwyraźniej wizja Doeplera była tak dobra, że na stałe zakorzeniła się w świadomości odbiorców kultury masowej. Nic w tym dziwnego, w końcu doskonale pasuje do rzekomej „diabelskości” tych ludzi. Ale to niejedyna teoria na ten temat. Według innej hipotezy charakterystyczny hełm miał być odwzorowaniem wizerunku Odyna, na którego ramionach zasiadały dwa kruki: Hugina i Munina. Ptaki każdego dnia oblatywały świat, by zebrać najświeższe wiadomości, a później przekazywały je bezpośrednio do ucha boga. Tymczasem hełmy faktycznie pochodzące z okresu wypraw wikingów żadnych rogów nie mają. Są to raczej dość proste nakrycia głowy wyposażone w osłonę oczu i pozbawione ozdób. Wystawiane w niektórych muzeach rogate hełmy są datowane na wcześniejszy okres – epokę żelaza – i prawdopodobnie były wykorzystywane podczas ceremonii, a nie w boju. Obecnie kultura masowa powoli rezygnuje z kultywacji tego mitu. O ile w niezbyt poważnych produkcjach wikingowie humorystycznie są ukazywani z rogami na głowach, w tych bardziej wiernych historii tego elementu już nie znajdziemy. Rogatych hełmów nie ma więc ani w najnowszych serialach o wojownikach z Północy, ani w powieści Bernarda Cornwella. 4. Ich okrucieństwo nie miało granic Również ten mit jest pokłosiem starcia dwóch odmiennych kultur – pogańskiej i katolickiej. Wikingowie byli ludem zaprawionym w bojach i niejednokrotnie wykazywali skłonności do agresji oraz okrucieństwa. Zdarzały się też sytuacje, kiedy torturowali swoje ofiary. Ale czy faktycznie odstawali w tej kwestii od średniej dla swojej epoki? Raczej nie… BY-SA Wbrew powtarzanym powszechnie mitom wikingowie wcale nie byli szczególnie okrutni lub wybitnie chętni do bitki – a przynajmniej nie odstawali pod tym względem od średniej. Trzeba pamiętać, że w tamtym okresie cała Europa była ogarnięta mniejszymi i większymi wojnami, a krew lała się strumieniami praktycznie w każdym jej zakątku. Władcy musieli rozprawiać się ze swoimi przeciwnikami definitywnie, by utrzymać się na stanowisku. Walka na śmierć i życie była więc po prostu sposobem dbania o własne interesy. A wikingowie – ludźmi przystosowanymi do czasów, w których żyli. Jedyną różnicą było niezaznajomienie z pojęciem świętości: dla najeźdźców z Północy klasztor czy kościół był takim samym jak pozostałe budynkiem pełnym łupów, a mnisi – łatwymi przeciwnikami. Poza tym ówczesne podejście do innych kultur było zupełnie inne niż obecnie. Kiedy skandynawscy wojownicy kontaktowali się z mieszkańcami Francji czy Anglii, często zostawali z miejsca zaklasyfikowani jako „głupi barbarzyńcy”. Dlatego ich tożsamość kulturowa pozostała odrębna od europejskiej, co odbiło się czkawką wrogom wikingów w okresach grabieży. Jak pisze Robert Fergusson: Psychopatyczna furia najeźdźców, naznaczona tą samą nieludzką obojętnością wobec ofiar, która cechowała Karola Wielkiego przeciwko Sasom, znalazła upust w infantylnej brutalności transgresywnych zachowań, oferujących satysfakcję z łamania tabu własnych i swoich ofiar. Symeon z Durham odnotował, że napastnicy z premedytacją topili mnichów w morzu; możliwe, że miała to być jakaś okrutna parodia chrztu. 5. Stronili od kąpieli Dziś często ukazuje się wikinga jako brudnego, spoconego i starganego morskim wiatrem olbrzyma, dla którego podstawowe zasady higieny ograniczają się do przypadkowej kąpieli w morzu. Tymczasem prawda była diametralnie inna. Badania archeologiczne ujawniły, że średniowieczni ludzie Północy na porządku dziennym korzystali z grzebieni, pęset i brzytw. Co więcej, bardzo dbali o fryzurę i staranne uczesanie brody. John z Wallingford pisał w XIII wieku o wikingach jako: „łamaczach serc niewieścich”. Z pewnością śmierdzący, rozczochrani mężczyźni nie mieliby aż takiego powodzenia. A to nie wszystko! Słowo „sobota” w języku staroskandynawskim oznacza dosłownie „dzień prania”, co świadczy co najmniej o pewnej dbałości o stroje (a na tle ówczesnej Europy pranie raz w tygodniu było i tak szczytem higieny). Wikingowie musieli więc naprawdę błyszczeć na tle innych kultur, o czym świadczy również moda na ich uczesania, stroje i sztukę, jaka nastała na dworze króla Ethelreda, panującego w Anglii na przełomie IX i X wieku. Jak pisał do króla uczony Alkuin: „Spójrz na te zbytkowne szaty, uczesania, maniery. Widzisz podobieństwo do pogańskich fryzur i bród? Czy ludzie, których chcesz naśladować, to nie ci sami barbarzyńcy, którzy nas gnębią?”. Inspiracja: Inspiracją do napisania tego artykułu stała się powieść Bernarda Cornwella pod tytułem „Ostatnie królestwo”, która ukazała się nakładem wydawnictwa Otwarte. To pierwszy tom bestsellerowej serii o burzliwych czasach wikińskich najazdów na Anglię w IX wieku. Bibliografia: R. Ferguson, Młot i krzyż. Nowa historia wikingów, Wydawnictwo Dolnośląskie 2009. A. Forte, R. Oram, F. Pedersen, Państwa wikingów. Podboje – władza – kultura, Wydawnictwo Naukowe PWN 2010. E. Roesdahl, Historia Wikingów: narody i cywilizacje, Wydawnictwo Marabut 2001. P. Urbańczyk, Zdobywcy północnego Atlantyku, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego 2004. Zobacz również Średniowiecze Średniowiecze i prawo pierwszej nocy Nie ma chyba drugiego średniowiecznego obyczaju, który zyskałby sobie tak wielką niesławę. O prawie pierwszej nocy, ius primae noctis, słyszał każdy. Ale czy ten barbarzyński... 13 października 2018 | Autorzy: Kamil Janicki „Wikingowie są na fali. Widoczne jest to szczególnie w czasie cieszącego się coraz większą popularnością Festiwalu Wikingów i Słowian na Wolinie, gdzie co roku przyjeżdżają tysiące osób. To sygnał wskazujący na zapotrzebowanie na wikingów” – opowiada PAP dr Leszek Gardeła, archeolog, pracownik Instytutu Archeologii Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Research Fellow w Centrum Średniowiecza i Kultury w Reykholt na Islandii – specjalista zajmujący się epoką wikingów. W kulturze popularnej pokutuje mit wikinga jako bezlitosnego łupieżcy napadającego na przybrzeżne osady. Tymczasem zdaniem dr. Gardeły obraz ten nie jest wcale taki oczywisty. „Przede wszystkim trudno jest jednoznacznie zdefiniować postać typowego wikinga. W świecie anglosaskim – potocznie określa się w ten sposób każdą osobę z obszaru Skandynawii z czasów VIII-XI wieku. Nieco inna definicja panuje na kontynencie. Sprzeczne ze sobą są również analizy lingwistyczne określenia +viking+” – opowiada dr Gardeła. Być może słowo to pochodzi od staronordyckiego słowa vik, oznaczającego zatokę. W takim rozumieniu wiking byłby człowiekiem z zatoki. W drugim znaczeniu, również wypływającym z analiz lingwistycznych, należałoby łączyć określenie „viking” z czynnością, a nie miejscem. Wyruszanie na „viking” to wyruszanie po łup, czyli po prostu piractwo. W takim rozumieniu „viking” to okresowa profesja, pozwalająca na wzbogacenie się. Jak opowiada dr Gardeła, ostatnio zaproponowano jeszcze jedną interpretację, według której źródłosłowem tego określenia też jest czynność, ale polegająca na „zmianie miejsca w czasie wiosłowania”. W tym kontekście wiking to osoba wiosłująca, a nie krwawy rzezimieszek. „Stereotyp krwawego wikinga pojawił się w kulturze masowej zapewne pod wpływem kultury zachodniej. Przecież doskonale znane są z anglosaskiej historiografii opisy ataków Skandynawów na Anglię czy Szkocję. Dodatkowo potwierdzają je wyniki ostatnich wykopalisk – w postaci zmasakrowanych szczątków najeźdźców bądź śladów ich obwarowanych obozowisk z okresu wczesnego średniowiecza” – dodaje archeolog. Polscy naukowcy zaczęli się interesować tematyką wikińską już w okresie zaborów w XIX wieku. Najgłośniejszym echem odbiła się praca Karol Szajnochy, historyka Uniwersytetu Lwowskiego, w której przekonywał, że do powstania państwa polskiego przyczynili się walnie Lechici, rozumiani jako plemię pochodzące ze Skandynawii. „Była to karkołomna teoria oparta o, patrząc z naszej perspektywy, naciągane przesłanki natury lingwistycznej. Autor nie był w stanie wesprzeć swoich dywagacji ani dowodami archeologicznymi, ani źródłami pisanymi” – przekonuje dr Gardeła. Do argumentów przytaczanych przez Szajnochę powrócił ostatnio Zdzisław Skrok w książce „Czy wikingowie stworzyli Polskę?”. Jednak zdaniem dr. Gardeły trudno o jednoznaczne dowody silnej obecności Skandynawów na terenie obecnej Polski. Nie skłaniają go do tego źródła pisane lub archeologiczne, w których czytelny byłby jakiś konflikt czy zdecydowany wpływ z Północy. „Do niedawna Polscy archeolodzy uparcie twierdzili, że mieszkańcy Skandynawii często grzebali swoich zmarłych w grobach komorowych, czyli w zagłębionych w ziemię jamach ze ścianami wykonanymi z drewna – swoistych +podziemnych domach+. Stąd podobne konstrukcje odkryte na terenie naszego kraju traktowano jednoznacznie jako pochówki wikińskie. Dokładna kwerenda materiałów funeralnych z terenów Skandynawii i innych obszarów leżących w obrębie wikińskiej diaspory wskazuje, że nie był to aż tak powszechny i typowy pochówek w tym rejonie” – mówi naukowiec. Już dr Andrzej Janowski ze szczecińskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN zwrócił uwagę na to, że nie tylko forma grobu jest istotna, ale również jego wyposażenie – a to jego zdaniem w polskich pochówkach komorowych wcale nie wskazywało na pochodzenie z dalekiej Północy. Przykładowo w grobach dotąd uważanych za skandynawskie w zasadzie brak broni, szczątków zwierzęcych czy biżuterii o takim pochodzeniu. Wzornictwo tej ostatniej wskazuje raczej na wpływy słowiańskie. „Groby komorowe znalezione w Polsce są dość późne i zasadniczo pochodzą XI wieku. Znajdującym się w części z nich trumnom należy raczej przypisać konotacje związane z ekspansją chrześcijaństwa, a nie wikingów” – uważa dr Gardeła. W jaki sposób zatem Skandynawowie chowali swoich zmarłych na ziemiach obecnej Polski? Czy jesteśmy ich w stanie wytropić, jeśli do nas dotarli? Zdaniem dr. Gardeły jest to zadanie bardzo trudne, bo wczesnośredniowieczne społeczności skandynawskie chowały swoich zmarłych w różny sposób, czasem mało dystynktywny – np. do niczego nie wyróżniającego się grobu szkieletowego wkładano jedynie żelazny nożyk. Podobnych grobów we wczesnośredniowiecznej Polsce było mnóstwo i nikt dotąd nie uznał ich za wikińskie. „Tylko kilka pochówków na terenie obecnego Pomorza, moim zdaniem, należy uznać z całą pewnością za należące do przedstawicieli dalekiej Północy, należą do nich odkrycia ze Świelubia oraz Elbląga” – dodaje. Błędem polskiej nauki – zdaniem dr. Gardeły – jest poszukiwanie śladów wikingów w Polsce tylko w grobach elitarnych. Kto wie, ile niepozornych grobów przybyszów uszło uwadze prowadzących wykopaliska. W kontekście wpływów skandynawskich rozpatrywana jest ostatnio także osada w Wolinie. Zdaniem archeologa było to miejsce, które najprościej opisać jako strefę wolnocłową na obecnych portach lotniczych. Mieszały się tam wpływy różnych, pochodzących z odległych rejonów kupców. „W Wolinie wiele znalezionych zabytków nawiązuje do stylu wikińskiego. Moim zdaniem faktycznie można uznać, że istniała tam jakaś grupa przyjezdnych rzemieślników i kupców z Północy” – uważa badacz. W X–XI wieku społeczności z różnych regionów ówczesnego świata posiadały szereg sposobów na manifestowanie swojej tożsamości i odmienności. Mógł to być specyficzny ubiór, ale także język, zwyczaje czy wierzenia. Osady handlowe, takie jak Wolin, stanowiły tygiel kulturowy, ale tam dominującą grupą byli jednak Słowianie. Skandynawowie z pewnością pojawiali się na polskich ziemiach, ale ich największa aktywność skupiała się na obszarach Pomorza. Byli to przede wszystkim kupcy, handlarze. „Ostrożna ocena wszystkich przesłanek wskazuje, że Skandynawowie nie mieli większego wpływu na ukształtowanie się polskiej państwowości. W materiale archeologicznym brak śladów konfliktu z obcą siłą – z najeźdźcą. Trudno również wytropić pochówki przybyszów – wiele z tych kiedyś uznanych za takowe, zostało źle zinterpretowanych – badający je archeolodzy tylko pobieżnie przyglądali się materiałom skandynawskim i w wielu przypadkach dokonywali błędnych porównań ” – kończy dr Gardeła. . Źródło: Komentarze

wikingowie bali się słowian